Rozejrzał się po pokoju, jednak nic się nie zmieniło.
Talerz z zimnym już śniadaniem, nadal spoczywał na półce, która posiadała zakończenia wyżłobieniem pyskiem lwa. Ciel westchnął i przypomniał sobie ów zakaz, który powiedział do kamerdynera.
W sumie nie było to nic czego tak naprawdę chciał.
Chciał jego. Tylko jego…
-Sam sobie poradzę.
Prychnął młody szlachcic, wstał i podszedł do swej ogromnej szafy. Oczywiście na wieszaku był już przygotowany i staranie ułożony strój.
Phantomhive musiał się nieco wysilić, aby móc sięgnąć wieszak, który był dość (jak dla niego) za wysoko usytuowany.
- Jak to się zaczynało…
Powiedział lekko zdezorientowany, kładąc strój na łóżku.
Tę czynność, jak również pozostałe, były wykonywane przez Sebastiana.
Teraz jednak nie zamierzał go wołać.
Chciał sam o siebie zadbać. Chciał wmówić sobie, że wcale nie jest mu potrzebny.
Jednak tak naprawdę było zupełnie inaczej… Pod każdym argumentem. Nie tylko pod służbą.
Powoli, zdjął swoją leciutką koszulę nocną. Promyki słońca oświetlały jego nagie, jak również nieskazitelnie, piękne, drobne ciało.
Założenie bielizny przyszło mu (jak na pierwszy raz) w miarę przyzwoicie.
Problem zaczął się z wiązaniem butów i zapinaniem koszuli.
- Żałosna robota!
Krzyknął Ciel próbując za wszelką cenę zapiąć choć jeden biały guziczek.
Niespodziewanie usłyszał trzy ciche pukania do drzwi- zadziwiająco spokojne…
- N-Nie wchodzić.
Wydukał Ciel. ~Cały, żałosny, jąkający się ja…~
- Paniczu, czy wszystko w porządku?
Usłyszał melodyczny głos za drzwiami.
~Po prostu tu ze mną bądź…~
Pomyślał Ciel, dotykając zimną dłonią swojego serca.
Jednakże nie odpowiedział na zadane pytanie lokaja.
Czuł się okropnie, ale za wszelką cenę nie mógł tego okazać, po prostu nie mógł…
Nie potrafił tak po prostu udawać siebie.
Zostałby wyśmiany, odtrącony. Tak się tego bał…
Nie rozmyślając już dłużej, szybko zawiązał czarną przepaskę na swoje prawe oko, posłał szybko i niestarannie łóżko. Rzucił gdzieś na bok piżamę i usiadł wygodnie w fotelu wiedząc, iż Sebastian zaraz wejdzie do pomieszczenia.
~A więc moja ukochana „masko nienawiści”, przywrzyj do mej twarzy…~
Lokaj otworzył drzwi od sypialni chłopca, a ten tak jak pomyślał, tak też zrobił.
Przybrał smętny wyraz twarzy, mrużąc przy tym oczy oraz opierając policzek na swojej drobnej dłoni.
~To naprawdę nie ja…
Sebastianie to nie ja… Słyszysz…?~
Pomyślał chłopiec, starając się nie zmieniać wyrazu twarzy, jednakże jego serce chciało rozerwać się na dwie połówki. Dwie krwawe połówki.
Spojrzał na Sebastiana i dodał w swojej zaburzonej myślami głowie:
~Och Sebastianie, Sebastianie…
Jak dobre, że nie czujesz tego co ja.
Jak dobrze, że nie czujesz tej udręki, tego bólu…~
__________________________________
~Wszedłem do pokoju. Najchętniej wziąłbym go teraz w me ramiona…
Tak chciałbym, aby wyjaśnił mi to wszystko.
To wszystko dlaczego tak się zachowuje.
W sumie… Gdyby się otworzył, ja musiałbym również.
A gdyby znów to wykorzystał?
Co wtedy…? ~
- Paniczu?
Zapytał Michaelis lekko zszokowany, iż młody hrabia nie zawołał go do pomocy.
- Co się tak patrzysz? Widzisz mnie pierwszy raz?
Westchnął Ciel i z udawaną beztroską spojrzał w bok.
- Słyszałem, iż Panicz gorączkowo się z czymś męczył, dlatego też, chciałem pomóc jak na sługę przystało.
- To chyba źle słyszałeś.
- Cóż, demony nigdy nie zawodzą doskonałym słuchem jak i wzrokiem.
Lokaj przybrał przez chwilę taką sama mimikę twarzy jak jego władca.
Obydwaj grali w tą samą grę. Razem obracali się i zmieniali nagle zasady gry. Zmieniali wiele rzeczy, ale nigdy nie zmienili swego prawdziwego wnętrza.
Chłopiec czując na sobie wzrok demona, w końcu spojrzał na niego.
To co ujrzał było pierwszy raz tak silne.
~To naprawdę Ty…? Nie…~
Zapytał samego siebie i jego twarz samoczynnie złagodniała.
Nie reprezentowała się teraz sztuczną maską, sztucznymi uczuciami, ale prawdziwym uczuciem zdziwienia i przejęcia.
Lokaj nie zmieniał jednak swojego wyrazu twarzy.
~I jak Paniczu? Ciekawie tak, widzieć mnie w owej masce?~
Patrzyli tak na siebie przez parę chwil- w ciszy.
W końcu lokaj, przybrał swój normalny wyraz twarzy.
Normalny „kiedyś”, ale dla chłopca nadal wydawał się na swój sposób…
Inny. Bez tej iskierki. Brakowało mu tego.
Nie chciał by się zmieniał.
Kochał go za to jaki był.
~Czy on przez chwile nie pokazał mi mojego zewnętrznego wizerunku?
Zewnętrznej... Maski?~
Zastanowił się przez chwilę młodzieniec.
Jednak oprzytomniał gdy demon oznajmił bardzo zimnym tonem.
- Doceniam starania Panicza, jednakże…
Rozejrzał się po pokoju swojego pana i spojrzał ponownie na niego i na jego lekko rozpiętą koszulkę.
-…powinienem jednak pomóc skończyć Panicza „ubieranie” . Nie chce chyba Panicz tak wyjść, czyż nie?
- N-nie chcę.
Za jęknął się chłopiec, nie panując już nad tym.
~Czyżbym go tym ranił…?
Cóż ja wygaduje…~
Przyłożył dłoń do swojego czoła. Już sam nie wiedział jaki ma być. Nie wiedział…
Sebastian dostrzegł to.
- Wszystko w porządku mój Panie?
Lokaj spojrzał na niego z takim przejęciem i ciepłem. Nie mógł tego ukryć, widząc gdy jego panu się coś dzieje.
- T...
Zaczął Ciel i gdy spojrzał na demona, poczuł ból w sercu.
Ból spowodowany własnym poczuciem winy.
~Jak ja m-mogę dla niego taki b-być…
Ja j-już dłużej nie m-mogę…
A j-jak on nie udaje..?
Może naprawdę nie wszystkie d-demony są i-identyczne…?~
-T-tak…
Dokończył hrabia, patrząc na niego.
Sebastian zamknął powoli powieki i odrzekł.
- Rozumiem.
Podszedł powoli do Ciela, który od razu spuścił wzrok.
Maska Ciela zaczęła powoli znikać.
Zaczęła znikać z wyrzutów… Z wyrzutów tak wielkich…
Sebastian powoli, zaczął zapinać malutkie, białe guziczki koszuli chłopca.
Powoli i dokładnie. Tak ja robił to zawsze.
Chłopiec spojrzał na swoje drgające dłonie.
Potem na Sebastiana, którego dłonie delikatnie trącały jego śliczne ciałko przy zapinaniu.
Łza spłynęła po jego policzku, jednak lokaj był zajęty i tego nie dostrzegł.
Potem kolejna- druga, trzecia, czwarta…
Tak bardzo się bał, że już go stracił.
~Ta moja durna maska!~
Zadrżał nagle, a kolejne łzy same cisnęły mu się do oczu.
Jedna łza spłynęła na rękawiczkę Sebastiana.
Dostrzegł to. Już chciał delikatnie zadrzeć głowę by móc spojrzeć na chłopca, jednak czyjeś drobne ręce, oplotły go wokół szyi, dociskając delikatnie do swojej klatki piersiowej.
Swój wilgotny od łez policzek oparł na kruczoczarnych włosach Sebastiana.
~Zostań, po prostu bądź…
Nie odchodź…~
Pomyślał chłopiec. Tak się bał…
~ Czy ja śnie? ~
Pomyślał Sebastian, czując wątłe ramiona chłopca, oplatające jego szyję, jego wilgotny od łez policzek.
~ A jeśli to kolejna gra w której główną rolę odgrywa zabawa moimi uczuciami?
Jeśli to
kolejne wyśmianie?~Zastanowił się przez chwilę, jednak po chwili zwątpił w to co przed chwilą przeszło mu przez umysł.
Poczuł jak chłopiec cały drży, kolejne łzy spływają po jego policzkach, a serce bije jak dzwon.
Zapomniał w tej chwili o wszystkich zachowaniach swojego pana.
Chciał po prostu, aby ten wiedział, że on go nigdy nie zawiedzie.
~A co jeśli to zasadzka?~
Pomyślał raz jeszcze, jednak czując całe roztrzęsienie chłopca, otworzył się przed nim.
Nie odtrącił go.
Objął chłopca, jak najdelikatniej potrafił.
Wtulił się w niego.
Phantomhive przycisnął go ponownie do swojej klatki piersiowej, nadal opierając policzek na jego włosach. Kruczoczarnych kosmykach tak przyjemnych w dotyku, tak aksamitnych.
Chłopiec czując oplatające go silne ramiona mężczyzny, nieco się uspokoił.
Poczuł, że naprawdę mu ufa, że może powiedzieć mu wszystko.
Nawet to czego tak bardzo się bał… Nawet tego co tak gorączkowo udawał.
Powiedzieć mu o swoich wyrzutach i o całym jego dotychczasowym zachowaniu- przeprosić go…
Łzy powoli ustały, jednak on nie zmieniał pozycji.
W pewnym momencie chłopiec osunął się delikatnie, jednak Sebastian podtrzymywał go
Trwali tak długo. Wtuleni w siebie.
Jakby w otchłani bez słów.
Jednak ich serca razem igrały w tej grze nieustannej ciszy.
To właśnie one były najbardziej słyszalne.
„ Grały w jednym, pięknym, wspólnym rytmie.
Rytmie, którego nikt nie byłby wstanie powstrzymać… „
Coraz bardziej mnie ciekawi to opowiadanie :3 Czekam na więcej ^^
OdpowiedzUsuńPostaram się jak najszybciej umieszczać nowe rozdziały :3
OdpowiedzUsuńPiękne. Coraz bardziej mi sie podoba. az myslałam ze sie rozplacze... Czekam na nowe. :3
OdpowiedzUsuńNaprawdę cieszę się, że Ci się podoba. Gdy napiszę od razu powiadomię!
UsuńTak jak obiecałem/am. ♥
Na początku powiem coś nieprzyjemnego. Popełniasz chyba wszystkie możliwe błędy. Gramatyczne, stylistyczne, interpunkcyjne, literówki, po prostu wszystkie. A jednak czytam to z zapartym tchem. Ja, która zwraca uwagę na wszystkie takie rzeczy, i której strasznie to przeszkadza. Tu jest inaczej. Po prostu mijam je bez żadnej reakcji. Po prostu czytam i jestem zła, kiedy się skończy. Mam nadzieję, że kolejny rozdział pojawi się szybko.
OdpowiedzUsuńW sumie to mój pierwszy blog i powiem, że przygotowałam/em się również na opinie, które mogą być mniej zadowalające, jednakże rozumiem Twoje zdanie.
UsuńKażdy pisze co innego, ale postaram się bardziej zwrócić uwagę, na to co napisałaś.
Chciałabym/abym dodać również, że miło mi, iż pobudziłem/am Twoje zaciekawienie co do opowiadania.
Zastanawiałem/am się również nad tym, czy może nie edytować rozdziału i pozmieniać wszystko.
Chociaż w sumie zdecydowałem/am aby tak właśnie pozostało.
Dziękuję jeszcze raz za szczerość i postaram się za niedługo umieścić nowe rozdziały, o ile czas na to pozwoli.
Pozdrawiam!
Blog jest świetny.Mam dwa pytania.
OdpowiedzUsuń1.Czy ten kto prowadzi bloga posiada konto na ask.fm
2.Ile trzeba czekać na nowy rozdział?
Naprawdę cieszę się, że przypadł Ci do gustu.
UsuńNie spodziewałabym/em, że w ogóle ten blog będzie się dalej rozwijać.
W sumie zakładałam/em, że niedługo go wycofam. Dlaczego?
Rzadko się zdarza kiedy podoba mi się to co osiągnąłem/łam.
~*~
Co do pierwszego pytania- nie, nie posiadam aska.
Jednakże powiadam czytelników (za ich prośbą) o nowych rozdziałach.
Może niedługo założę, nie wiem.
Jeśli chodzi o drugie pytanie to naprawdę zależy.
Nie mogę wywnioskować dokładnie co ile dni.
Czasami gdy mam nawet czas, to moje pomysły gdzieś uciekają.
Owszem, mam w głowie jakiś konkretny plan, jednak trudno jest to dobrze i zrozumiale przekazać Wam.
Tak na oko to góra 3-5 dni powinny ukazywać się nowe.
Ale wiesz na pewno jak to jest z tym naszym "czasem".
Jakbyś miała jeszcze jakiekolwiek pytania, to śmiało pytaj :)
Postaram się odpowiedzieć na każde.
♥~Pozdrawiam~♥
Jak już ktoś wypomniał popełniasz nieco błędów... No, ale także jak tamta osoba czytam twoje noty z zapartym tchem C:
OdpowiedzUsuńMiło, naprawdę :) ♥
UsuńI mam ostatnie pytanie C: Czy to przerodzi się w yaoi?
OdpowiedzUsuńNie chcę spoilerować moja Droga ♥
OdpowiedzUsuńDowiesz się w swoim czasie :3
Końcóweczka najlepsza *.* Pięknie napisałaś o tym sercu i ich razem w ramionach. Również podoba mi się, że ich myśli tak ładnie wplatasz w całość. Fajnie to wychodzi:)
OdpowiedzUsuńNie będę powielała tego, co napisałam w poprzednim komentarzu, dlatego skupię się na treści. Bardzo brakowało mi opisów. Ciężko było mi się odnaleźć w zaistniałej między bohaterami sytuacji, bo bardzo „skakałaś”, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Nie powiem, bo smutno mi się zrobiło, gdy Ciel zaczął ronić łzy, a Sebuś przeżywał rozterki, czy objąć go, czy jednak dać sobie spokój. Myślę, że z notki na notkę będzie coraz ciekawiej i lepiej, bo wiadomo, trzeba szlifować pisanie i dążyć do najlepszych. Jako, że to Twój pierwszy blog, mogę życzyć jedynie powodzenia i dużo weny :). O, i jeszcze mnóstwa czytelników i komentatorów :).
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
R :).